Stare okno porośnięte suchym bluszczem w opuszczonym budynku.

Czarne Słońca

Ognisko roztaczało krąg światła i ciepła na piaszczysty brzeg rzeki. Głosy niosły się po wodzie daleko za stary most kolejowy, ku miasteczku. – I czy tego chcesz, czy o to chodzi bym w złości tu przychodził[1]? – darł się Zakwas, bezlitośnie szarpiąc struny gitary. Długie, rude włosy opadały mu na twarz, połyskując rdzawo w blasku […]

Czarne Słońca Dowiedz się więcej »